1% podatku

1% podatku

Cała pomoc, którą niesiemy, to suma drobnych gestów… Rozmowa z Hanną Siudut, koordynatorką Wolontariatu w Stowarzyszeniu Sue Ryder

Od jak dawna pracujesz w Stowarzyszeniu Sue Ryder?

W Stowarzyszeniu pracuję siedem lat, siedem lat wypełnionych emocjami.

„Emocje” to chyba słowo klucz w realizowaniu tej misji, bo słowo „praca” na pewno nie odda specyfiki tego, czym się zajmujesz?

Jako koordynator wolontariatu w Stowarzyszeniu Sue Ryder doświadczam wielu emocji. Z jednej strony pojawia się złość, że los pozwala na tyle cierpienia, nawet u dzieci, pojawia się również strach, że taka sytuacja może spotkać bliskie mi osoby. Ale w ostatecznym rozrachunku wygrywają emocje pozytywne: radość z niesionej pomocy, nadzieja, że dzięki naszym wysiłkom cierpiący, nad którymi się pochylamy, doświadczają ulgi, oraz szczęście, gdy widzę uśmiech na twarzach dzieci i ich rodziców.

Z jakimi schorzeniami najczęściej borykają się dzieci, którymi opiekuje się Stowarzyszenie?

Hospicjum Domowe dla Dzieci wspierane przez Stowarzyszenie Sue Ryder opiekuje się dziećmi z zespołami wad wrodzonych, chorobami nowotworowymi, chorobami neurologicznymi, postępującymi chorobami metabolicznymi i chorobami nerwowo-mięśniowymi. W grudniu 2021 roku objętych opieką było 110 dzieci, od poczęcia do pełnoletności, a są również starsze osoby, które pozostają od lat pod naszą opieką.

Jak wygląda opieka ze strony Hospicjum, jak szeroki jest wachlarz pomocy?

Pacjenci przebywają w swoich domach. Pobyt w domu, obecność rodziców, pobyt w naturalnym środowisku oddziałuje na nie najlepiej, a my możemy otoczyć opieką nie tylko chore dziecko, ale również całą jego rodzinę. Pomagamy nie tylko w kwestii opieki medycznej, ale również socjalnie. Opiekujemy się rodzinami na każdym etapie choroby, a także w okresie żałoby.

Tak kompleksowa opieka wymaga na pewno licznego zespołu?

Tak, w skład zespołu wchodzą: lekarz, pielęgniarka, psycholog, rehabilitant, pracownik socjalny. Lekarz przychodzi do pacjenta dwa razy w miesiącu oraz na interwencyjne wizyty, jeśli jest taka potrzeba. Pielęgniarka przychodzi dwukrotnie w tygodniu i to ona jest podstawowym opiekunem rodziny, pośrednicząc między lekarzem, psychologiem, fizjoterapeutą a pacjentem. To właśnie ona pobiera krew, robi zastrzyki, kroplówki, dba o profilaktykę i leczenie odleżyn, higienę jamy ustnej i wiele innych aspektów związanych z opieką.

Wspomniałaś o wizytach interwencyjnych. Czy znaczy to, że pacjenci – ci najmniejsi i ci starsi – mogą zawsze na Was liczyć?

Jak najbardziej. Jesteśmy dla nich dostępni całodobowo. Rodzice mają dzięki temu poczucie bezpieczeństwa, są wdzięczni, że nie trafiają z dziećmi do szpitala, że leczenie odbywa się w domu.

Ale na tym pomoc Stowarzyszenia się nie kończy, bo obdarowujecie przecież podopiecznych świątecznymi paczkami?

Lubimy pomagać, to prawda, dlatego co roku, razem z naszymi Sponsorami i Przyjaciółmi, staramy się sprawić radość, gdy zbliża się Boże Narodzenie. Przed pandemią, w Soleckim Domu Kultury organizowaliśmy Spotkania Mikołajkowe dla naszych dzieci i ich rodzin. Pandemia utrudniła nam organizację takich spotkań, ale z paczek nie zrezygnowaliśmy. W 2021 roku przygotowaliśmy 110 paczek, które zostały dostarczone dzieciom przez pielęgniarkę podczas wizyty.

Była też akcja Spełniania Marzeń, prawda?

To prawda, jako Stowarzyszenie Sue Ryder, przy wsparciu Sponsorów, zorganizowaliśmy taką akcję w 2016 roku. Przyniosła wiele radości, zarówno dzieciom, jak również nam samym.

Jakie były to marzenia?

Było ich wiele, dzieci i ich rodziny marzyły m.in. o sprzęcie medycznym i rehabilitacyjnym, o dofinansowaniu turnusów rehabilitacyjnych, sprzęcie komputerowym. Pamiętam Olgę, która marzyła o tym, by poczuć wiatr we włosach na huśtawce, Filipie, który marzył o własnym odtwarzaczu, by słuchać relaksacyjnej muzyki, czy Marcelu, który pragnął po prostu własnej łazienki i normalnej kąpieli w wannie przystosowanej do jego potrzeb.

Gdy opowiadasz o tych dziecięcych marzeniach widać, że przywiązujesz się do swoich podopiecznych.

Nie da się ukryć, że tak jest. Przywiązanie do podopiecznego daje siły do dalszego działania, nawiązanie bliższych relacji daje też obustronną satysfakcję. Czuję zadowolenie, że jestem potrzebna, gdy rodzic mówi mi: „Dobrze ,że przychodzisz, jest z kim porozmawiać”. To, co robię, to przede wszystkim towarzyszenie, tego nie można się nauczyć, to trzeba czuć.

Jako osoba, która właśnie towarzyszy chorym dzieciom, co możesz powiedzieć o tym, jak one postrzegają świat i swoją chorobę?

Uważam ,że dzieci są bardzo dojrzałe i mądre, szczególnie te dotknięte chorobą. Nie należy ich oszukiwać, tak naprawdę to one nadają ton opiece. Personel nie wychodzi przed pacjenta, trzeba być krok za pacjentem. Dlatego tak duże znaczenie ma bliska relacja z nim. Jeżeli człowieka się zna, wiemy, kiedy jest dobry moment na trudne rozmowy z dzieckiem lub jego rodzicami.

To wszystko nie byłoby możliwe, gdyby nie wspieranie Stowarzyszenia. Dlaczego warto to robić?

Warto, bo nie kierujemy się chęcią zarobku, tylko zaangażowaniem z bezinteresowną chęcią niesienia pomocy tym, którzy naprawdę jej potrzebują. Warto wspierać ludzi, którzy poświęcają swój czas, energię czemuś, w co wierzą. Warto pomagać, bo nie ma nic piękniejszego niż uśmiech na twarzy drugiego człowieka.

Pomóc można również przekazując swój 1% podatku Stowarzyszeniu Sue Ryder. Wiele osób myśli, że ten 1% nie ma znaczenia. A co Ty o tym myślisz?

Cała pomoc, którą niesiemy, to suma drobnych gestów, które razem pozwalają stawić czoła chorobie. Ten 1% podatku to właśnie taki gest, gest, który procentuje i pozwala nam pomagać.

 Jak przekazać 1


Partnerzy

REKPOLcukiernia sowahelios logomultikino-logoGrocholaHannaArgonexSimsIDEA07TVP  jurapark  restauracja jaskiniowa   ban szubin   barcin